Nauczyciel z pasją GRUDZIEŃ Bohaterka miesiąca: dyrektor Monika Brzezińska Zawsze uśmiechnięta, elegancka i otwarta na pomysły uczniów, nauczycieli oraz… księdza dyrektora. Kolejna bohaterka naszego cyklu „Nauczyciel z pasją” realizuje swoje zainteresowania mimo ogromnej odpowiedzialności, jaką jest kierowanie „Katolikiem”. O tym, z czym mierzy się na co dzień, skąd czerpie siłę i inspirację oraz w jaki sposób odpoczywa poza gabinetem — opowiada pani dyrektor Monika Brzezińska. Czy dyrektor szkoły w ogóle może mieć pasję poza szkołą? Musi — dla zdrowia psychicznego. W moim przypadku nie nazwałabym tego wielką pasją, raczej jednym z zainteresowań, ale uważam, że są one bardzo ważne. Pozwalają oderwać się od licznych spraw i ratują przed przebodźcowaniem. Mózg potrzebuje wypoczynku, a hobby jest do tego idealne. Czy Pani życie bardzo zmieniło się, odkąd została Pani dyrektorem? Co było największą zmianą? Baaaardzo. Na tym stanowisku trzeba znać się na wielu rzeczach, o których wcześniej nie miałam pojęcia, więc początki to było nieustanne doszkalanie się po pracy. Trzeba być dyspozycyjnym także w czasie prywatnym. Choroby nauczycieli zdarzają się nagle, a zastępstwa robiłam o bardzo różnych porach. Brakuje mi również lekcji z uczniami i bycia wychowawcą. Zawsze to lubiłam. Czy chciałaby Pani kiedyś wrócić do tablicy? Z pewnością nie wyobrażam sobie reszty życia wyłącznie za biurkiem! Czy bycie nauczycielem to również Pani pasja? Zdecydowanie. Praca z uczniem daje mi dużo energii — efekty widać szybko, co ogromnie motywuje. Poza tym uważam, że obcowanie z młodymi ludźmi duchowo odmładza. :) A co daje Pani praca dyrektora? To także ogromny rozwój. To stanowisko pozwala spojrzeć na szkołę całościowo, poszerza horyzonty i uczy na wielu płaszczyznach. Jak znajduje Pani czas na rozwijanie pasji przy tylu obowiązkach? To możliwe przede wszystkim dzięki wsparciu męża we wszystkich obowiązkach domowych. Mamy trójkę dzieci, więc jest dużo pracy, ale jesteśmy bardzo elastyczni i nie rozliczamy się z czasu. Czasem obowiązki dzielimy po równo, czasem ktoś z nas przejmuje je w całości. Najstarsza córka — odkąd ma prawo jazdy — też zaczyna nas odciążać. Skąd wzięła się Pani pasja do gotowania? Myślę, że wyssałam ją z mlekiem matki. Mama uwielbiała gotować i piec — w weekendy zawsze pachniało ciastem. Ja zaczęłam gotować dopiero na studiach, mieszkając w akademiku z ludźmi z różnych stron Polski. Fascynowało mnie odkrywanie nowych smaków. Co daje Pani gotowanie, czego nie daje żadne inne zajęcie? To uczta dla wszystkich zmysłów. Uwielbiam zapachy unoszące się po domu, potem piękne podanie potraw i dekorację stołu, a w końcu wspólne delektowanie się smakiem. Zawsze jem z rodziną lub przyjaciółmi, a to wyjątkowy, relaksujący czas. Jaki jest Pani ulubiony moment w kuchni? Chwila, gdy rodzina zbiega się do kuchni zwabiona zapachami i pyta: „Kiedy będzie gotowe?”. A potem wspólne siedzenie przy stole. Jak często udaje się Pani gotować? Nie codziennie. Wymieniamy się z mężem i córką. Najwięcej radości daje mi gotowanie w weekend, bo wtedy mogę zrobić coś bardziej wyszukanego. I zazwyczaj piekę ciasto… chyba że uprzedzi mnie syn, który też to polubił. :) W jaki sposób gotowanie wpływa na Pani energię i zarządzanie szkołą? To jeden z moich sposobów na relaks. Ale mam ich więcej. I to właśnie różnorodność odskoczni daje mi energię do działania. Czy uczniowie i nauczyciele wiedzą o Pani pasji kulinarnej? Uczniowie raczej nie. Nie opowiadam o sobie na lekcjach. Niektórzy nauczyciele pewnie tak, inni nie. Najczęściej rozmawiamy o tym podczas wyjazdów szkoleniowych czy integracyjnych. Czy gotowanie zainspirowało Panią kiedyś do działań w szkole? Samo gotowanie nie, ale gotowanie połączone z tańcem — tak! Zdarza mi się tańczyć w kuchni, gdy jestem sama w domu. I to właśnie natchnęło mnie, by z okazji zbliżającego się 35-lecia szkoły zorganizować bal charytatywny. Czy są potrawy, które mają dla Pani szczególne znaczenie? Chyba nie. Tak jak wszystko w życiu się zmienia, tak zmieniają się kulinarne preferencje, zależą od pory roku, nastroju, samopoczucia. Dbam o różnorodność i nie lubię monotonii. Uwielbiam też sezonowość. Dzięki niej jest za czym tęsknić. :) Czy lubi Pani „karmić ludzi”? Czy gotuje Pani dla innych? Uwielbiam! Jestem bardzo towarzyską osobą, a w naszym domu często są goście. Gotowanie dla kogoś daje zdecydowanie więcej radości niż gotowanie tylko dla siebie. Jakie jeszcze pasje Pani realizuje? Kocham rośliny, mam ich bardzo dużo w domu i ogrodzie. Opieka nad nimi jest niezwykle odstresowująca, a odpoczynek przy kawie w zielonym otoczeniu to czysta przyjemność. Uwielbiam czytać i otaczać się książkami, nie przekonałam się do e-booków. kocham taniec, spacery, podróże (choć nie zbyt częste), a przede wszystkim… mój dom. Co powiedziałaby Pani dyrektorom i nauczycielom, którzy twierdzą, że nie mają czasu na pasję? Odłóż telefon do innego pomieszczenia! To ogromny pożeracz czasu. Jeśli czegoś naprawdę chcemy, znajdziemy na to moment. Pasja chroni przed wypaleniem, pomaga utrzymać dobrostan i energię. A dawać ją innym możemy tylko wtedy, gdy sami ją mamy. A co powiedziałaby Pani uczniom? Dlaczego warto mieć pasję? Bo to nas rozwija, nadaje sens, pomaga trzymać równowagę między obowiązkami a relaksem i poprawia samopoczucie. Jeśli mamy sferę, w której czujemy się dobrze, rośnie nasze poczucie własnej wartości. Podobno ludzie z pasją są też… szczęśliwsi. Zdecydowanie są. Wychodzi na to, że pasja to świetna inwestycja w siebie. Dziękuję za pełną ciepła i energii rozmowę. MB MB MB MB Tagi Monika Brzezińska Katarzyna Słowikowska projekty